Skip to Content

Friday, November 15th, 2019

Doprowadził do upadku jeden z najstarszych banków. Teraz będzie uczył inwestowania

Closed
by August 23, 2016 General
Leeson

Nick Leeson, lata 90.  /  fot. EPA PHOTO/PA/BBCTV

Na biurku zostawił kartkę ze słowem „przepraszam”. Gdy współpracownicy ją znaleźli, on był już w podróży. Uciekł z Singapuru, gdzie szefował jednemu z departamentów Barings Banku, i udał się z żoną na Borneo, a potem do Frankfurtu. Wiedział, że czeka go odsiadka, ale chciał uniknąć azjatyckiego więzienia. Wchodząc do samolotu lecącego do Europy, twarz Nicka Leesona spoglądała już z okładek dzienników na całym świecie. Na głowie dla niepoznaki miał bejsbolówkę, ale niewiele mu to dało. Leciał, używając własnego nazwiska. Gdy 2 marca 1995 roku tylko postawił nogę na niemieckiej ziemi, został aresztowany.

Trzy dni po jego ucieczce Barings, którego klientką była królowa Elżbieta II, upadł. Miał 827 mln funtów długu, co wówczas było równowartością 1,4 mld dolarów. To dwa razy więcej, niż wynosił kapitał banku i jego rezerwy.

Siedząc w niemieckiej celi, otoczony handlarzami bronią, dilerami i gwałcicielami, planował zapłacić gangsterowi 10 tys. funtów, żeby go zabił. Zasztyletował pod prysznicem. Myślał, że właśnie trafił na dno. Ale najgorsze było dopiero przed nim.

Rachunek, którego nie było

Ósemka to dla Chińczyków liczba szczęśliwa. Co za szyderstwo. Specjalne konto, na którym Leeson ukrywał potężne straty, miało numer 88888. Zeznał, że powstało, żeby ukryć stosunkowo niewielką wpadkę niedoświadczonego pracownika. Jakkolwiek, rachunek zaraz potem zaczął się szybko czerwienić. Leeson zawierał kontrakty, a jednocześnie sam je obsługiwał, co powinny robić dwie różne osoby. Nikt mu nie patrzył na ręce. To wpędziło go w spiralę metodycznego szaleństwa.

Nigdy do tej roboty się w zasadzie nie nadawał. Nie uczył się dobrze, miał problemy z matematyką. Dziś żałuje, że nie poszedł na prawo. Brytyjczyk, syn tynkarza. Po szkole, w połowie lat 80., udało mu się dostać posadę w jednym z banków. Po jakimś czasie przeszedł do Morgan Stanley, a następnie w 1989 roku trafił do Barings. Na początku lat 90. został głównym managerem w zakresie kontraktów terminowych typu futures na giełdzie Singapore International Monetary Exchange (SIMEX). W uproszczeniu – zarabiał, obstawiając, jak będzie zachowywał się tokijski indeks giełdowy Nikkei. Szefostwo Leesona w Londynie zachłystywało się jego wynikami. W 1993 roku, rok po jego przyjeździe do Azji, zarobił 10 mln funtów, co było mniej więcej jedną dziesiątą zysku całego banku za tamten rok.

Leeson w ciągu dnia szalał na giełdowym parkiecie i objadał się słodyczami, a po pracy taplał się z żoną w luksusie, spędzał weekendy w egzotycznych miejscach i nadwyrężał wątrobę potężnymi dawkami alkoholu. Barwnie odmalowano to w filmie „Spekulant” („Rogue Trader”) Jamesa Deardena z Ewanem McGregorem w roli głównej.

Szefowie Leesona nie mieli pojęcia o rachunku 88888. Mimo że pojawiały się pewne sygnały, że coś idzie nie tak. W 1993 roku w jednej z wewnętrznych notatek zaadresowanych do kierownictwa w Londynie ostrzegano przed powierzaniem jednej osobie dokonywania transakcji oraz ich obsługi. Nikt z tym nic nie zrobił. Co dziwi, bo Leeson stawał się coraz bardziej nerwowy, wychodził z pracy w południe, a kontakt z nim był w zasadzie niemożliwy. Męczył go jego sekret. Potem porówna to do raka, o którym nikomu nie można powiedzieć. Do końca 1994 roku ukryte straty na rachunku 88888 wyniosły już 208 mln funtów. Na początku 1995 roku SIMEX wyraził swoje zaniepokojenie działalnością brytyjskiego tradera.

Previous
Next